|
Od przyszłego tygodnia w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice w Pyrzowicach będzie funkcjonował najnowocześniejszy w Polsce system ułatwiający lądowanie we mgle. Instrument Landing System (ILS) na lotnisku to marzenie każdego pilota.
To radiowy system nawigacyjny wspomagający lądowanie samolotu. Dzięki niemu łatwiej posadzić maszynę na ziemi w nawet bardzo gęstej mgle, gdy chmury wiszą kilkadziesiąt metrów nad ziemią. O tym jak jest potrzebny można było się przekonać kilkanaście dni temu, gdy z powodu kiepskich warunków atmosferycznych w Pyrzowicach nie mogło wylądować aż 17 samolotów. Zostały odesłane do Krakowa i Warszawy. - Ilość odsyłanych samolotów zmniejszy się teraz nawet o trzy czwarte - szacuje Cezary Orzech, rzecznik Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, które zarządza Pyrzowicami. Obecnie samoloty mogą lądować w naszym porcie, gdy chmury są co najmniej 100 m nad ziemią. Od 23 października (na ten dzień zaplanowano premierę ILS) pilotom nie przeszkodzą nawet chmury wiszące o 40 metrów niżej. ILS kosztował ok. 3 mln zł. - To najnowocześniejszy system w kraju - mówi Krzysztof Banaszek, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która zapłaciła za jego zamontowanie. Wczoraj wraz z wiceministrem transportu odwiedził port lotniczy Katowice, by zobaczyć postępy w pracach. Próby wypadły pomyślnie. Ale to nie koniec nowości. Właśnie trwa instalacja najnowszego systemu do kontroli lotów Pegasus 2. Pegaz, jak mówią o nim lotnicy, pozwoli z kolei na większą częstotliwość startów i lądowań w Pyrzowicach . - Nasza zdolność operacyjna podwoi się - dodaje Orzech. Oznacza to, że w ciągu godziny będzie mogło startować i lądować nawet 40 samolotów. Jeszcze więcej samolotów będzie mogło korzystać z naszego lotniska dopiero wtedy, gdy władze portu wybudują nowy pas startowy, co jest planowane do 2012 roku. Ta wiadomość cieszy nie tylko turystów, ale i kibiców piłkarskich. Wiceminister infrastruktury nie chce przesądzać, gdzie zbędzie ulokowany centralny port lotniczy Polski. - Analitycy ocenią, czy on w ogóle jest nam potrzebny - powiedział w poniedziałek Tadeusz Jarmuziewicz w czasie wizyty w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice w Pyrzowicach. Polityk nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej od podstaw budować nowy port (to koszt nawet kilku miliardów złotych), czy inwestować w rozwój już istniejących. Niezależnie od tego Pyrzowice stają się jednym z nowocześniejszych międzynarodowych portów lotniczych w Polsce. Prace przy montażu Instrument Landing System (ILS), radiowego systemu nawigacji umożliwiającego precyzyjne podchodzenie do lądowania, w Pyrzowicach powoli dobiegają końca. Wczoraj ich postępy oceniali przedstawiciele Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i Ministerstwa Infrastruktury. Byli zadowoleni z tego co zobaczyli. - Sygnał ILS pojawi się 23 października. Pojawią się też odpowiednie procedury - zapewnia Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. - Na początku system trzeba jeszcze przetestować, ale będzie funkcjonował. Pyrzowice jako jedno z pierwszych lotnisk w kraju będą miały również zainstalowany system Pegasus, który ułatwi pracę kontrolerom lotów. - Nasza część jest już zamontowana na wieży kontroli lotów - mówi Krzysztof Banaszek, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. - System będzie działał od początku przyszłego roku. Dzięki Pegasusowi w ciągu godziny w Pyrzowicach będzie mogło wylądować lub wystartować od 30 do 40 samolotów w ciągu godziny. Teraz może trzykrotnie mniej. - Zgoda na przeprowadzanie takiej liczby operacji jest uzależniona od budowy nowego pasa startowego - wyjaśnia szef PAŻP. A pas, podobnie jak nowe płyty postojowe dla samolotów, ma powstać w ciągu czterech najbliższych lat. Banaszek zapowiedział też, że wkrótce PAŻP będzie chciało zamontować w Pyrzowicach również system wspomagający lądowanie przy silnym wietrze. - By mógł funkcjonować, trzeba jeszcze dostosować kilka rzeczy na lotnisku, między innymi zamontować dodatkowe oświetlenie - tłumaczy prezes Banaszek. Według wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza, wciąż nie jest przesądzone, że budowa linii kolejowej z Katowic do Pyrzowic wypadnie z listy priorytetowych projektów przed Euro 2012. - Sprawa jest otwarta. Śląscy posłowie wciąż nam ciosają w tej sprawie kołki na głowie- uśmiecha się Jarmuziewicz. - Podczas komisji infrastruktury (posiedzenie ma się odbyć we wtorek - przyp. red.) będziemy omawiali kolejno zadanie po zadaniu z tej listy - dodaje. Największym problem jest jednak koszt tej inwestycji. - Polskie Linie Kolejowe mają na to zadanie jakąś pulę pieniędzy. Czy to wystarczy? Nie wiem. Według mnie to zadanie nie jest nawet do końca wycenione - tłumaczy wiceminister Jarmuziewicz. Zapewnił jednak, że na pewno powstanie dokumentacja techniczna tej inwestycji. Optymistą jest prezes GTL, Artur Tomasik. Mówi, nie kolej będzie, tylko może nie powstać w ciągu czterech lat. - Wcześniej czy później, ale linia do lotniska powstanie. Bez niej port nie może się rozwinąć dynamicznie - uważa. - Pasażerowie z Frankfurtu do Pyrzowic lecą ponad godzinę, więc z Pyrzowic do Katowic nie mogą jechać tyle samo. Źródło: Polska Dziennik Zachodni |